Nowości:

Najlepsze muzeum w jakim byłem

Najlepsze muzeum w jakim byłem

Tak właśnie zatytułowałem ten tekst, a to ze względu na wyjątkowość zwiedzanego miejsca. Było to według mnie najlepsze muzeum w jakim kiedykolwiek byłem… Ze względu na sposób zwiedzania. Podjeżdżamy do wejścia i jak to zwykle bywa w przypadku miejsc zlokalizowanych z dala od najgorętszych turystycznych regionów – nikogo oprócz nas nie ma. W budce jednak siedzi sobie sympatyczny starszy pan i pyta ile biletów chcielibyśmy zakupić. Odpowiadamy, że cztery. Pyta czy jesteśmy samochodem. Odpowiadamy, że tak. Płacimy (nie pamiętam ile, niestety) i wjeżdżamy na teren muzeum samochodem. Hehe, nie myślałem, że takie właśnie zwiedzanie może być bardzo przyjemne, a takie właśnie się okazało. Teren starożytnej stolicy jest dosyć rozległy, dlatego umożliwiono zwiedzanie przy pomocy samochodu. Przy ważniejszych obiektach zrobiono parkingi, by spokojnie można było zostawić samochód i pochodzić czy porobić zdjęcia. Naprawdę rewelacyjna forma idealna dla leniwych turystów.
Pogoda była wspaniała – po długiej nocnej ulwie nie było już śladu, a my obserwowaliśmy ruiny świadczące o wspaniałej cywilizacji hetytów. Zielonkawo-niebieski kamień stojący w centrum pierwszych zabudowań, które zwiedzamy jest według legendy podarunkiem ślubnym od faraona Ramzesa II. Robimy zdjęcia, by potem opowiadać znajomym, że to tak, jakbyśmy to my ów kamień od Ramzesa dostali. Niestety nie zmieści się do samochodu więc idziemy dalej. Wszystko jest bardzo dobrze opisane i tylko delikatnie posiłkujemy się przewodnikiem, kilka razy podjeżdżamy autem i przy okazji obserwujemy cudowne widoki. Naprawdę rewelacyjne pod względem obronnym usytuowanie miasta sprawiało, że dzisiaj nie tylko wyobrażać sobie wygląd starożytnego miasta, ale także rozkoszować się niezaprzeczalnym pięknem otaczającej przyrody. Oglądamy kolejne bramy, wchodzimy na mury obronne, przechodzimy tajnym korytarzem, który służył do ewakuacji w razie ataku nieprzyjaciela. Gdy po kilku tygodniach po powrocie z Turcji oglądam program na Discovery Chanel poświęcony cywilizacji hetyckiej bez problemu odtwarzam to, co sam przeżyłem. Podobnie jak Hetyci w XII w. p.n.e. (wtedy prawdopodobnie cywilizacja upadła) szedłem tym samym tajnym wyjściem. Tyle tylko, że nie korzystałem z niego jako wyjścia ewakuacyjnego, ale atrakcji, która pozwalała na moment cofnąć się w czasie.
Miasto zostało założone dwa tysiące lat przed Chrystusem i mógłbym długo i szczegółowo opisywać jego historię, jednak wkleję tylko jeden pomocny link, który zwolni mnie od obowiązku opisywania. http://www.hattuscha.de jest stroną Niemieckiego Instytutu Archeologicznego zajmującego się właśnie Hattusą. Strona została opracowana w trzech językach – niemieckim, angielskim i francuskim i zawiera naprawdę szczegółowe informacje na tematy związane z historią Imperium. Serdecznie polecam lekturę. Dla bardziej leniwych polecam też filmy dokumentalne dostępne chociażby na YouTube.com.
Jeśli miałbym w kilku słowach napisać, o wrażeniach związanych z obecnością w tym miejscu, to bym od razu zrezygnował. Chociaż jest to tylko pozostałość po ogromnej stolicy, nawet pisząc przez sto stron, nie umiałbym wyrazić słowami moich uczuć. To miejsce po prostu trzeba zobaczyć. Serdecznie polecam. I oczywiście zapraszam do przeczytania kolejnego artykułu, w którym będą mogli Państwo jak zwykle (ach, wrodzona skromność) przeczytać o wielu interesujących rzeczach…