Wyprawy i eksploracja terenu – do czego służą liny statyczne do pracy na wysokości?

0
60
Rate this post

Na zdjęciach z wypraw do jaskiń, kanionów czy opuszczonych kopalń zwykle widać ludzi zawieszonych nad ciemną dziurą albo zjeżdżających wzdłuż mokrej ściany. Rzadko ktoś zwraca uwagę na linę, a to od niej zależy, czy taki wyjazd skończy się dobrą historią. W eksploracji terenu od dawna używa się tych samych lin, które pracują na wieżach telekomunikacyjnych, w silosach i przy myciu wieżowców.

Lina dynamiczna a statyczna

Wspinacze skałkowi używają liny dynamicznej, która rozciąga się przy odpadnięciu i łagodzi szarpnięcie. W eksploracji i w pracy na wysokości potrzeba czegoś odwrotnego. Kiedy ktoś wychodzi po linie z dna studni jaskiniowej na przyrządach zaciskowych, każdy centymetr rozciągnięcia to stracona energia i nieprzyjemne bujanie. Przy zjeździe z kilkudziesięciu metrów elastyczna lina zachowywałaby się jak gumka.

Dlatego używa się lin o niskim wydłużeniu. W Europie określa je norma EN 1891, która dzieli je na typ A, do ogólnego zastosowania w dostępie linowym i ratownictwie, oraz typ B, o nieco mniejszej średnicy i wytrzymałości, wymagający większej ostrożności przy użytkowaniu. Potocznie mówi się o nich liny statyczne, choć formalnie są to liny półstatyczne, bo niewielkie wydłużenie jednak mają.

Gdzie takie liny sprawdzają się w terenie

Najbardziej oczywiste zastosowanie to technika pojedynczej liny w jaskiniach. Grotołaz zjeżdża po zaporęczowanej linie w głąb studni, a potem wraca po niej na przyrządach. Lina ociera się o skałę, przechodzi przez przepinki i odciągi, jest mokra i ubłocona. Właśnie dlatego ma gruby, zwarty oplot, który chroni rdzeń.

Kanioning to z kolei ciągłe zjazdy w wodzie. Lina musi dobrze pracować w przyrządzie po zamoczeniu i nie nasiąkać nadmiernie. Podobnie przy eksploracji starych sztolni i szybów, gdzie dochodzą ostre krawędzie betonu i stali. W takich miejscach stosuje się ochraniacze liny, a samo stanowisko zakłada się tak, żeby lina nie trzeć o krawędź pod obciążeniem.

Liny statyczne przydają się też na wyprawach, na których nikt nie planuje wspinaczki. Poręczowanie stromego, śliskiego zejścia do potoku, przeciąganie sprzętu przez rzekę, podciąganie worków transportowych na półkę skalną. To praca, w której lina ma trzymać i się nie rozciągać.

Jak wybrać linę na wyjazd

Średnica, długość i typ zależą od tego, co i jak często będzie się robić. Grubsza lina dłużej wytrzyma tarcie o skałę i pewniej pracuje w przyrządzie, ale waży więcej, a na wyprawie liczy się każdy kilogram. Cieńsza jest wygodniejsza w transporcie, za to szybciej się zużywa i nie każdy przyrząd na niej dobrze hamuje. Przed zakupem warto sprawdzić zakres średnic podany przez producenta przyrządu, którego się używa.

Dobrym punktem wyjścia jest przejrzenie, jak producenci opisują liny statyczne do pracy na wysokości, czyli sprzęt projektowany do intensywnej, zawodowej eksploatacji. Karta produktu podaje wytrzymałość, wydłużenie przy obciążeniu, przesunięcie oplotu i skurcz po zamoczeniu. Ta ostatnia wartość bywa zaskakująca: nowa lina po pierwszym zmoczeniu potrafi skrócić się o kilka procent, co przy długich odcinkach daje zauważalną różnicę. Dlatego często kupuje się ją z zapasem i przed wyjazdem moczy, żeby „usiadła”.

Druga rzecz to kolor i oznaczenia. Na wyprawie, gdzie w jednym worku leży kilka odcinków, dobrze jest mieć liny w różnych kolorach albo przynajmniej wyraźnie oznaczone końce z długością. Oszczędza to nerwów przy zakładaniu poręczówki w ciemnej studni, kiedy trzeba szybko ocenić, czy dany odcinek sięgnie do kolejnej półki. Każdy koniec liny w eksploracji powinien też mieć węzeł, żeby nie dało się z niej zjechać przez przypadek.

Dbanie o linę po powrocie

Lina z jaskini czy kanionu wraca pełna mułu, piasku i drobnych kamieni, które wchodzą między włókna oplotu i przy każdym kolejnym użyciu działają jak papier ścierny. Warto ją wyprać w letniej wodzie, bez agresywnych środków, i wysuszyć z dala od słońca i grzejnika. Przechowuje się ją luźno, w worku, z dala od kwasów i paliw.

Każda lina ma swoją historię, którą dobrze znać. Ile razy pracowała, czy zatrzymywała jakieś szarpnięcie, czy miała kontakt z ostrą krawędzią. W pracy zawodowej prowadzi się do tego kartę użytkowania i robi przeglądy okresowe zgodnie z PN-EN 365. Na wyprawach zasada jest prostsza: jeśli pojawią się wątpliwości co do stanu liny, zostaje w domu albo idzie na pocięcie na krótsze odcinki do mniej odpowiedzialnych zadań.

Dobra lina statyczna nie jest sprzętem, który się widzi na zdjęciach. Leży zwinięta w worku, ubłocona i pomięta. Ale bez niej większość miejsc, które pokazują te zdjęcia, byłaby po prostu nieosiągalna.