Azory pod wodą – archipelag wulkanicznych cudów
Azory kojarzą się z zielonymi klifami, mlecznymi krowami i zmienną pogodą, ale ich największy skarb kryje się pod powierzchnią Atlantyku. Łańcuch wulkanicznych wysp leży na styku trzech płyt tektonicznych, co tworzy wyjątkowe warunki dla nurków: jaskinie lawowe, monumentalne łuki, podwodne góry i głębokie uskoki. Do tego przejrzysta woda, duże ryby pelagiczne i jeden z najlepszych na świecie rewirów do spotkań z mobulami.
Dla osób nurkujących Azory są połączeniem surowego Atlantyku i odrobiny klimatu tropików. Nie ma tu klasycznych raf koralowych, za to jest surowa, wulkaniczna scenografia i duża szansa na spotkania ze spektakularnymi gatunkami pelagicznymi. Od spokojnych nurkowań przy brzegu po wyprawy w modach do niezamieszkanych seamountów – każde z tych doświadczeń ma swój charakter i poziom trudności.
Podwodne cuda Azorów najlepiej smakują, gdy są dobrze zaplanowane. Znajomość sezonu, typów miejsc nurkowych, miejscowych prądów i zasad etycznego kontaktu z dużymi zwierzętami sprawia, że wyjazd jest nie tylko efektowny, ale też bezpieczny i odpowiedzialny wobec oceanu.
Geologiczny teatr Atlantu – wulkaniczne łuki, tunele i ściany
Skąd biorą się podwodne łuki i katedry lawowe
Azory to szczyty ogromnych wulkanów wyrastających z dna Atlantyku. To, co na lądzie widoczne jako kratery, kaldery i czarne pola lawy, pod wodą zamienia się w labirynt łuków, tuneli i ścian. Gdy gorąca lawa napotyka zimną wodę oceaniczną, gwałtownie pęka, kruszy się i zastyga w fantazyjnych formach. Z czasem erozja (fala, prądy, działanie chemiczne) wycina w nich okna, bramy i całe „sale” przypominające katedry.
Typowe formacje wulkaniczne pod wodą na Azorach to:
- Łuki skalne – naturalne mosty i portale, pod którymi przepływa się jak przez bramę;
- Tunel lawowy – wydrążona przez płynącą lawę rura, często z kilkoma wejściami i wyjściami;
- Kolumny bazaltowe – powstałe przez kurczenie się lawy słupy, ustawione jak organy w katedrze;
- Groty i nawisowe ściany – częściowo zadaszone przestrzenie pełne światłocieni i życia.
W wielu lokalizacjach nurkowych na Azorach przejście kilkunastu metrów w bok wystarczy, by z piaszczystego dna trafić w nagły uskok, łuk czy szczelinę. To wymaga stale aktywnej nawigacji, ale też daje nieustanne poczucie odkrywania.
Najbardziej charakterystyczne łuki i formacje wulkaniczne
Archipelag składa się z dziewięciu wysp, a każda z nich ma własny zestaw spektakularnych form wulkanicznych pod wodą. Wiele nazw funkcjonuje głównie w lokalnych centrach nurkowych, ale kilka miejsc przewija się w relacjach praktycznie wszystkich nurków.
Przykładowe typy lokalizacji, w których dominuje sceneria wulkaniczna:
- Podwodne łuki i portale – cienkie grzbiety lawowe przecięte przez fale i prądy; przepływając pod nimi, nurkowie mają nad głową kamienny most, a nad nim – często taflę wody.
- Lawowe katedry – obszerne komory o wysokości nawet kilku pięter, z otworami w stropie, przez które wpadają snopy światła; na skale osadzają się gąbki, mięczaki i algi, tworząc kolorowe plamy.
- Kamienne ogrody – pola zastygłych, pofałdowanych poduszek lawowych, pomiędzy którymi kryją się ośmiornice, mureny i langusty.
Kontrast między surową, czarną skałą a turkusowym lub głębokim granatem wody jest jednym z powodów, dla których doświadczonym nurkom Azory przypominają bardziej księżycowy krajobraz niż klasyczne tropiki.
Nurkowanie w tunelach i grotach – bezpieczeństwo przede wszystkim
Formacje jaskiniowe i tunele lawowe kuszą, ale wymagają dojrzałego podejścia. Na Azorach wiele takich miejsc klasyfikuje się jako swim-throughs – krótkie przepływy, gdzie cały czas widać wyjście i nie tracimy naturalnego światła. To świetne miejsca dla średnio zaawansowanych nurków pod warunkiem utrzymania dobrej pływalności.
Przy planowaniu nurkowania w łukach i tunelach:
- dobierz miejsce do realnych umiejętności, nie do ambicji – prąd i fala potrafią utrudnić wypłynięcie z wąskiego przejścia;
- płyń pojedynczo lub w niewielkich odstępach, by nie nawzajem nie wchodzić w swoje pole widzenia i nie wzniecać osadów;
- zapewnij sobie dobre światło – latarka nie tylko podkreśla kolory, ale przydaje się, gdy chcesz skontrolować szczeliny i dno przed podpłynięciem bliżej;
- kontroluj oddech i pływalność – każde gwałtowne machnięcie płetwami to chmura drobnych osadów, która w sekundę ograniczy widoczność.
Azory nie są destynacją „jaskiniową” w ścisłym sensie (jak Meksyk czy Sardynia), ale ich lawowe tunele dają namiastkę tego typu przygody. Pod warunkiem, że nurkowie zachowują chłodną głowę i szanują ograniczenia miejsca.
Woda, widoczność, prądy – warunki nurkowe charakterystyczne dla Azorów
Przejrzystość wody i gra światła
Azory słyną z bardzo dobrej widoczności, szczególnie w sezonie letnim. W otwartej wodzie przy seamountach widoczność często przekracza 30 metrów, a w niektórych dniach można mieć subiektywne wrażenie „nurkowania w powietrzu”. Przy brzegach widoczność bywa bardziej zmienna – od 10–12 metrów po ponad 25, w zależności od fali, prądów i zakwitu planktonu.
Światło słoneczne przenika głęboko, rysując na lawowych ścianach i łukach dramatyczne kontrasty. Około południa, przy spokojnym morzu, snopy światła wpadające przez otwory w sklepieniu „katedr” tworzą sceny, które większość nurków pamięta latami. Jednocześnie, brak rafy koralowej sprawia, że wiele kolorów na skałach ujawnia się dopiero przy użyciu latarki lub lampy błyskowej – czerwień i pomarańcz szybko giną pod filtrem wody.
Temperatura wody i komfort termiczny
Warunki termiczne na Azorach plasują się między Morzem Śródziemnym a ciepłymi tropikami. To nie Karaiby, ale też nie zimne wody północy. Kluczowe są miesiące oraz głębokość nurkowa.
| Okres | Przybliżona temp. powierzchni | Typowy ubiór nurkowy |
|---|---|---|
| Maj–czerwiec | 17–19°C | Pianka 7 mm lub suchy skafander, kaptur wskazany |
| Lipiec–wrzesień | 20–24°C | Pianka 5–7 mm, najlepiej z kapturem lub podpinka |
| Październik–listopad | 18–21°C | Pianka 7 mm / półsuchy lub suchy; chłodniejsze głębie |
Na otwartej wodzie, przy nurkowaniach wielokrotnych i w głębszych zakresach, wychłodzenie przychodzi szybciej niż w tropikach. Dla osób, które łatwo marzną, sensowną opcją jest półsuchy skafander z dobrym uszczelnieniem lub suchy – zwłaszcza, jeśli plan przewiduje intensywny tydzień nurkowy z wypłynięciami na seamounty.
Prądy, fala i „oceanski” charakter nurkowań
Azory leżą na otwartym Atlantyku, co czuć od pierwszej chwili po wyjściu na łódź. Nawet przy ładnej pogodzie często występuje długookresowa fala i lokalne prądy. To nie jest akwen dla osób, które robiły do tej pory tylko spokojne wejścia z brzegu na jeziorze. Z drugiej strony, dobrze zaplanowane nurkowania z doświadczonym lokalnym centrum są bezpieczne i przewidywalne.
Najczęściej spotykane typy prądów:
- prądy przyścienne – wzdłuż podwodnych ścian i seamountów, wykorzystywane często jako drift dive;
- prądy powierzchniowe – odczuwalne zwłaszcza przy wynurzeniu, gdy nurkowie czekają na podjęcie przez łódź;
- lokalne wiry i zawirowania – w okolicy głębokich przejść, łuków i wypłyceń, które łamią falę i kierują ją w różnych kierunkach.
Doświadczone centra nurkowe na Azorach zazwyczaj:
- dobierają miejsca do aktualnej prognozy i kierunku fali;
- stosują wyraźne procedury SMB (bojka sygnalizacyjna) i zbierania grupy na powierzchni;
- uprzedzają, że niektóre lokalizacje na seamountach wymagają pewności w wodzie i dobrej kondycji.
Osoby planujące spotkania z mobulami w modach muszą być przygotowane na to, że wejścia i wyjścia na łódź odbywają się przy istotnej fali, a część nurkowań ma charakter stricte dryfowy. Bez paniki, ale i bez iluzji „hotelowego basenu”.
Gdzie nurkować na Azorach – przegląd wysp i charakter miejsc
Faial i Pico – brama do seamountów i mobul
Wyspy Faial i Pico tworzą wygodny duet dla nurków pragnących połączyć klasyczne nurkowania przy brzegu z wyprawami na słynne seamounty (m.in. Princess Alice). Wulkaniczna linia brzegowa Faial oferuje liczne spoty z łukami, grotami i ścianami, a Pico dodaje do tego imponującą sylwetkę wulkanu nad horyzontem.
Miejsca nurkowe w tym rejonie obejmują:
- skaliste zatoki z łatwym dostępem i łagodnym profilem, dobre na pierwsze dni aklimatyzacji;
- ściany opadające szybko w głębię, z możliwością nurkowania wielopoziomowego;
- seamounty dostępne tylko łodzią, z szansą na duże pelagiczne zwierzęta, w tym mobule.
Dodatkowy atut: w porcie Horta (Faial) kwitnie żeglarskie życie, więc poza nurkowaniem można chłonąć klimat dalekomorskich rejsów i opowieści z Atlantyku.
Santa Maria – ciepły biegun archipelagu
Santa Maria, położona najdalej na południe, uchodzi za „najcieplejszą” wyspę Azorów. To tu najwcześniej w roku robi się komfortowo termicznie dla nurków, a otaczające ją wody są znane z częstszych spotkań z pelagicznymi gatunkami. Wyspa ma mniej zabudowaną linię brzegową, dzięki czemu dostęp do wielu naturalnych zatok i skalistych form jest relatywnie prosty.
Pod wodą dominują:
- wulkaniczne ściany z licznymi nawiesami i półkami;
- pola głazów, między którymi kręcą się ławice barwen, salem i innych ryb ławicowych;
- bliższe seamounty, które często stanowią alternatywę dla dłuższych rejsów z innych wysp.
Santa Maria jest również jednym z punktów wypadowych na pelagiczne wycieczki snorkellingowe i nurkowania, gdzie szuka się mobul, tuńczyków i czasem rekinów błękitnych. Dla wielu osób to miejsce łączy „zwykłe” nurkowanie krajobrazowe z mocnymi, oceanicznymi wrażeniami.
São Miguel, Terceira i pozostałe wyspy – lokalne perełki
Największa wyspa archipelagu, São Miguel, to dobry wybór dla nurków, którzy chcą łączyć aktywną turystykę lądową (gejzery, jeziora w kalderach, gorące źródła) z umiarkowanie intensywnym planem nurkowym. Przybrzeżne miejsca oferują mieszankę wulkanicznych ścian i spokojniejszych zatok, często z możliwością wejścia z brzegu.
Terceira słynie z kilku ciekawych formacji skał lawowych, z tunelami i łukami, a także z wraków z różnych okresów. Graciosa, São Jorge, Flores i Corvo to mniej oblegane przez turystów wyspy, ale pod wodą potrafią zaskoczyć dramatycznymi ścianami opadającymi w błękit oraz obecnością dużych ławic ryb przy wystających grzbietach skalnych.
Ze względów logistycznych większość nurków odwiedza jedną lub dwie wyspy podczas swojego wyjazdu, łącząc je z wyprawami na wybrane seamounty. Dobrą praktyką jest kontakt z lokalnymi centrami nurkowymi jeszcze przed przylotem – pozwala to dopasować wybór wyspy do własnych priorytetów: pelagiczne spotkania, krajobraz wulkaniczny, wraki czy spokojniejsze, szkoleniowe warunki.
Seamounty i mody – spektakularne podwodne góry Azorów
Czym są seamounty i dlaczego przyciągają mobule
Hydrodynamika seamountów i specyfika nurkowań w modach
Seamounty Azorów działają jak podwodne żagle. Prąd oceanu uderza w górę, wznosi się i opływa ją z boków, tworząc strefy wzmożonego ruchu wody oraz obszary lekkiego „cienia hydrodynamicznego”. To właśnie tam lubią krążyć mobule – w miejscach, gdzie dopływa świeża, bogata w plankton woda, ale jednocześnie da się komfortowo utrzymać pozycję.
Na większości seamountów obowiązuje prosty, ale wymagający scenariusz:
- zjazd po linie lub w toni do ustalonej głębokości, zwykle 15–25 m, czasem głębiej;
- ustawienie się grupy w lekkim dryfie lub przy linie, twarzą do prądu;
- pozostanie w „modach” – neutralna pływalność, minimalne ruchy, stała obserwacja nieba wodnego nad głową i przed sobą;
- kontrolowane wynurzenie, często wciąż w prądzie, z obowiązkowym użyciem bojki sygnalizacyjnej.
W praktyce oznacza to, że nurkowanie mniej polega na „płynięciu gdzieś”, a bardziej na cierpliwym oczekiwaniu w odpowiednim miejscu. Jeśli prąd jest mocniejszy, grupa podpływa bliżej liny lub skały, by zmniejszyć wysiłek. Gdy woda uspokaja się, można lekko zdryfować nad krawędź seamountu, zachowując jednak prosty, odtwarzalny plan powrotu.
Jak wygląda spotkanie z mobulami „w modach”
Mobule na Azorach pojawiają się zwykle w grupach, od kilku do kilkudziesięciu osobników. Przypływają pod prąd, jak samoloty podchodzące do lądowania. Często krążą w luźnych formacjach, zawisając w toni na kilka, kilkanaście sekund. Jeśli grupa nurków jest spokojna, ryby podpływają coraz bliżej, jakby testując naszą cierpliwość.
Standardowe zasady, których pilnują przewodnicy:
- brak gwałtownych ruchów i pościgów za zwierzętami – to mobule decydują, jak blisko podpłyną;
- utrzymanie stałej głębokości i linii – rozjechanie się po całej toni daje chaos, trudniejszą asekurację i szybko skraca spotkanie;
- zero dotykania, „przecinania drogi” oraz prób wpływania nad zwierzęta – ławica reaguje natychmiastowym oddaleniem;
- kontrola zużycia gazu i limitów bezdekompresyjnych – emocje bardzo podkręcają oddech, co przy prądzie skraca czas nurkowania.
Zdarza się, że podczas pierwszego nurkowania na seamountach mobule pozostają daleko i widać je jedynie jako jasne sylwetki na tle błękitu. Przy drugim wejściu, gdy grupa jest już spokojniejsza, potrafią podpłynąć niemal „na wyciągnięcie ręki”. Różnica tkwi w zachowaniu nurków, a nie w „humorze oceanu”.
Bezpieczeństwo i przygotowanie do nurkowań oceanicznych
Nurkowanie w modach nie jest techniczne, ale ma kilka elementów, które dla osób przyzwyczajonych do spokojnych jezior bywają nowością. Dobrze jest ogarnąć je przed wejściem na łódź, nie w trakcie briefingu na fali.
Podstawowy pakiet umiejętności obejmuje:
- swobodne używanie bojki dekompresyjnej (SMB) z kołowrotkiem lub szpulą – z wypuszczeniem jej z głębokości;
- utrzymanie stabilnej pływalności w toni, bez punktów odniesienia, przy falowaniu liny lub lekkim prądzie;
- wejście „na znak” (giant stride lub backroll) i szybkie zejście pod powierzchnię, by uniknąć rozproszenia grupy;
- brak paniki przy odczuciu bycia „zabieraną/zabieranym przez prąd” – dryf jest częścią planu, nie sytuacją awaryjną.
Osobną kwestią jest kondycja. Krótki, ale intensywny finning pod prąd przy linie, kilka wejść i wyjść po drabince na fali oraz emocje przy pierwszym stadzie mobul potrafią dać w kość. Warto zadbać o sen, nawodnienie i nie wchodzić w tego typu nurkowania po kilkunastu godzinach podróży, bez choćby jednego spokojnego dnia adaptacyjnego.
Sezonowość i niepewność spotkań z dużymi zwierzętami
Obecność mobul przy seamountach wiąże się z sezonową dynamiką planktonu, temperatury wody i prądów. Najwięcej szans na spotkania przypada zwykle na miesiące letnie, kiedy woda jest cieplejsza, a warunki wypłynięć częściej sprzyjają rejsom na otwarte morze. Nie istnieje jednak „gwarancja mobul” – nawet przy najlepszej porze roku zdarzają się dni, kiedy góra jest niemal pusta.
Doświadczone centra nurkowe reagują na te wahania elastycznie:
- śledzą obserwacje z poprzednich dni, często wymieniając się informacjami między sobą;
- proponują alternatywne seamounty lub bliższe miejsca, gdy warunki na dalszych wypłynięciach są graniczne;
- ustalają „okna pogodowe”, w których sensownie jest ryzykować dłuższy rejs, a kiedy lepiej odpuścić.
Plan wyjazdu dobrze układać tak, by mieć kilka potencjalnych dni „okienek mobulowych”, a nie tylko jeden wyjazd „na styk”. Ocean bywa hojny, ale lubi robić wszystko po swojemu.

Ekologia i etyka spotkań z pelagicznymi gigantami
Wpływ turystyki nurkowej na populacje mobul
Mobule, podobnie jak wiele dużych ryb pelagicznych, są wrażliwe na przełowienie, zmiany klimatyczne i zaburzenia w łańcuchach pokarmowych. Dla niektórych gatunków presja połowowa w innych częściach świata doprowadziła już do spadków liczebności. Azory są pod tym względem względnie spokojnym regionem, ale rosnąca popularność nurkowań w modach stawia pytania o długofalowy wpływ turystyki.
Obecne obserwacje sugerują, że przy dobrze zarządzonym ruchu nurkowym mobule mogą korzystać z obecności ludzi – łodzie nurkowe nie polują na ryby, a ich obecność ogranicza czasem intensywność lokalnych połowów w danym miejscu. Kluczowe jest jednak, by interakcja pozostała jednostronna: człowiek obserwuje, zwierzę decyduje o dystansie i czasie spotkania.
Standardy „łagodnego” nurkowania z dużymi zwierzętami
Pod wodą drobne decyzje jednostek składają się na to, jak odbierają nas zwierzęta. Prosty zestaw zasad znacząco zmniejsza nasz ślad w ich świecie:
- utrzymywanie się niżej niż mobule – nie przelatywanie nad ich grzbietami, które mogą odczytać jako próbę dominacji;
- unikanie „podświetlania” zwierząt silną latarką z bliska, zwłaszcza w oczy;
- pozostawanie razem – pojedynczy „uciekinier” z grupy częściej wchodzi zwierzętom w drogę i prowokuje ich odwrót;
- niekarmienie i nieużywanie żadnych przynęt, które mogłyby zmienić naturalne zachowania lub skojarzenia z łodzią.
W kontekście fotografii podwodnej dochodzi jeszcze kwestia błysków lamp. Pojedyncze flesze nie wydają się istotnie wpływać na zachowanie mobul, ale intensywne, ciągłe „strobowanie” z bliskiej odległości na pewno nie jest tym, czego te ryby potrzebują. Lepiej przyjąć zasadę małej liczby dobrze przemyślanych ujęć niż „karabinu maszynowego” z serią błysków.
Wspieranie badań i programów ochrony
Na Azorach funkcjonuje kilka inicjatyw naukowych i obywatelskich, które korzystają z danych od nurków: zdjęć płetw piersiowych i ogonowych, obserwacji miejsc i dat, a nawet krótkich notatek o zachowaniu czy liczebności grup. Wiele centrów nurkowych współpracuje z badaczami, zbierając materiał foto-ID i podstawowe informacje terenowe.
Praktyczny wkład nurka, który nie jest naukowcem, może wyglądać tak:
- robienie wyraźnych zdjęć charakterystycznych części ciała (plamy, blizny, kształt płetw), a nie tylko ogólnych ujęć;
- przekazanie materiału do wskazanej bazy danych lub bezpośrednio do centrum współpracującego z naukowcami;
- udział w krótkich ankietach lub spotkaniach informacyjnych, jeśli takie są organizowane po nurkowaniu.
Dzięki temu kolejne sezony przynoszą lepsze zrozumienie tras migracji, struktury populacji oraz wpływu zmian środowiskowych na obecność mobul w rejonie seamountów. To również argument przy rozmowach o ochronie konkretnych akwenów – liczby, zdjęcia i historie działają znacznie mocniej niż ogólne deklaracje.
Sprzęt i konfiguracja pod azorskie realia
Dobór konfiguracji dla nurkowań przybrzeżnych i seamountowych
Podczas jednego wyjazdu wielu nurków łączy spokojniejsze nurkowania przy brzegu z wypłynięciami na seamounty. Sprzęt trzeba więc dobrać tak, by działał dobrze w obu środowiskach. Najczęściej sprawdza się:
- klasyczny zestaw rekreacyjny (jacket lub skrzydło, pojedyncza butla), uzupełniony o sprawdzoną bojkę SMB i szpulę;
- automat z średnią lub twardszą sprężyną węży, dobrany do nurkowania w prądzie – długie, miękkie węże potrafią mocno „pracować” przy falowaniu;
- komputer z czytelnym wyświetlaczem, dobrze widocznym w pełnym słońcu i niebieskim tle otwartej wody.
Osoby z doświadczeniem w konfiguracjach bardziej zaawansowanych (side-mount, twinset) mogą ich używać, o ile lokalne centrum dysponuje odpowiednimi butlami i mocowaniami na łodzi. Trzeba jednak liczyć się z tym, że logistyka wejść, wyjść i przechowywania sprzętu bywa łatwiejsza przy prostszych konfiguracjach, zwłaszcza na mniejszych jednostkach.
Elementy, które szczególnie ułatwiają życie w oceanie
Kilka dodatków robi nad Atlantykiem wyjątkowo dużą różnicę:
- rękawiczki – nie „do chwytania wszystkiego”, ale jako ochrona przy trzymaniu się liny, relingu łodzi czy ewentualnym kontakcie ze skałą na fali;
- kaptur lub cienka czapka neoprenowa – redukują wychłodzenie przy wietrze na powierzchni i w przerwach między nurkowaniami;
- dobrze dopasowany pas balastowy lub system zintegrowany – brak „latających” kieszeni jest szczególnie ważny przy skokach na fali;
- suchy worek na łodzi – dla ubrań, elektroniki i dokumentów; chlapnięcia słoną wodą zdarzają się często;
- mała apteczka osobista – środek przeciwwymiotny (jeśli ktoś ma skłonności), plastry na otarcia, krem z filtrem UV.
Wiele drobnych dyskomfortów, które na spokojnym jeziorze przechodzą bez echa, w warunkach oceanu kumuluje się i psuje dzień. Drobne przygotowanie sprzętowe pomaga skupić się na tym, co pod wodą, a nie na walce z drobiazgami na łodzi.
Konserwacja i serwis po azorskich nurkowaniach
Słona woda, intensywne słońce i częste wejścia/wyjścia z łodzi przyspieszają zużycie sprzętu. Po powrocie warto zrobić gruntowny przegląd:
- dokładne płukanie automatów, inflatora, węży i komputera w słodkiej wodzie, z uwagą na przyciski i zawory;
- kontrola pianki lub suchego skafandra – szczególnie przy zamkach i manszetach, które dostają dużo słońca i soli;
- sprawdzenie karabińczyków, klamer i metalowych okuć – sól lubi zostawiać nalot, który z czasem ogranicza ich sprawność.
Jeśli wyjazd azorski jest intensywny, sensownie jest zaplanować serwis automatów wcześniej niż „klasyczne” dwa lata – zwłaszcza, gdy ostatni przegląd był dawno, a sprzęt dostał solidną dawkę atlantyckich warunków.
Planowanie wyjazdu nurkowego na Azory
Logistyka między wyspami i wybór bazy
Archipelag jest rozproszony, a warunki pogodowe potrafią zakłócić zarówno połączenia promowe, jak i lotnicze. Z tego powodu lepiej nie rozdrabniać się na zbyt wiele wysp podczas jednego, krótkiego wyjazdu. Wybranie jednej głównej bazy (np. Faial + wypady na seamounty, albo Santa Maria z opcją pelagicznych wycieczek) pozwala realnie zrealizować plan nurkowy.
Przy układaniu trasy podróży wielu doświadczonych nurków:
- zostawia przynajmniej jeden „buforowy” dzień przed wylotem, bez głębokich nurkowań;
- unika planowania seamountów na sam koniec wyjazdu – lepiej mieć margines na ewentualne przesunięcia rejsów;
- ustala z centrum nurkowym z wyprzedzeniem typ nurkowań i priorytety (moby, krajobrazy, wraki), by uniknąć rozczarowań na miejscu.
W sezonie letnim miejsca na łodziach, szczególnie na najgłośniejsze seamounty, potrafią się zapełniać szybko. Rezerwacja slotów nurkowych z dużym wyprzedzeniem ułatwia sensowne rozplanowanie pozostałych atrakcji lądowych.
Połączenie nurkowania z eksploracją lądu
Rytm dnia: łączenie nurkowań z trekkingiem i kulturą
Przy dwóch nurkowaniach dziennie rano i wczesnym popołudniem zostaje zaskakująco dużo czasu na poznawanie wysp. Kluczem jest prosty, przewidywalny rytm dnia, dzięki któremu nie trzeba wybierać między oceanem a wulkanami.
Na większości wysp dobrze sprawdza się schemat:
- poranne nurkowanie (lub dwa z rzędu) – zwykle najlepsze warunki i spokojniejsze łodzie;
- powrót do portu, lekki posiłek i przerwa na nawodnienie oraz odpoczynek;
- popołudniowy trekking lub krótka objazdówka autem – kratery, punkty widokowe, naturalne baseny;
- wieczorna kolacja w lokalnej restauracji z rybą dnia i planowanie kolejnych nurkowań.
Najbardziej wymagające trasy piesze opłaca się zostawić na dni z mniejszą liczbą nurkowań albo na dzień wolny od wody. Po intensywnym rejsie na seamount i „huśtawce” na fali ciało bywa zmęczone bardziej, niż się wydaje podczas powrotu do portu.
Najciekawsze lądowe oblicza wysp nurkowych
Wyspy, które kuszą nurków, na lądzie są równie charakterystyczne. Przy planowaniu łatwo „przypisać” im konkretne klimaty.
Faial to połączenie żeglarskiego miasteczka z surowym, młodym krajobrazem wulkanicznym:
- Caldeira – ogromny krater w centrum wyspy, z którego grani widać dobrze skalę całego archipelagu;
- Capelinhos – teren ostatniej erupcji z lat 50., z centrum interpretacji ukrytym częściowo pod popiołami;
- port Horta z kolorowymi malowidłami załóg – barwne zapiski wszystkich, którzy przepływają Atlantyk.
Pico to przede wszystkim góra – stożek wulkanu wyrastający prosto z oceanu. Sam trekking na szczyt, szczególnie w połączeniu z nurkowaniem poprzedniego dnia, wymaga rozsądnego zaplanowania dekompresyjnego odstępu. Dla tych, którzy wolą coś spokojniejszego, jest sieć szlaków wśród winnic wpisanych na listę UNESCO i lawowych pól u wybrzeża.
Santa Maria z kolei jest cieplejsza i „łagodniejsza” krajobrazowo. Długie plaże, stare tarasy rolnicze, czerwone klify w Barreiro da Faneca – wszystko to łatwo łączy się z nurkowaniem, bo odległości na wyspie są niewielkie.
Sezon, pogoda i elastyczność planów
Okno na spotkania z pelagicznymi gatunkami jest stosunkowo przewidywalne – lato i wczesna jesień. Sam charakter dnia na wyspach potrafi się jednak zmieniać jak w kalejdoskopie: rano pełne słońce, w południe chmury nad szczytem i mżawka, po południu znów widok na setki kilometrów oceanu.
Plan, który dobrze znosi takie zmiany, ma z reguły kilka cech:
- podstawowy „szkielet” nurkowy ustalony z centrum (np. konkretne dni dla seamountów i przybrzeżnych raf);
- lista 2–3 alternatywnych atrakcji na zły wiatr lub gorszą widoczność – trekking, muzeum wulkanizmu, objazd punktów widokowych;
- zapas energii – nie każdą wieczorną wycieczkę trzeba „odhaczyć”, czasem sen po burzliwym dniu na łodzi jest sensowniejszy niż kolejny zachód słońca z klifu.
Przykładowo: dzień, w którym silniejszy wiatr uniemożliwia wypłynięcie na odległy seamount, często da się uratować lokalnym nurkowaniem przy klifach i popołudniowym spacerem wzdłuż kaldery. Z oceanu i tak przybywa mnóstwo bodźców, więc łagodniejsze popołudnie bywa wręcz mile widziane.
Nurkowanie a aklimatyzacja i regeneracja organizmu
Przylot na wyspy, zmiana strefy klimatycznej, czasem lekka różnica czasu – organizm potrzebuje chwili, by się przestawić. Dobrym rozwiązaniem jest spokojne pierwsze popołudnie po przylocie: krótki spacer po porcie, formalności w centrum nurkowym, przygotowanie sprzętu, a nie od razu głęboki drop-off.
W trakcie wyjazdu przydaje się kilka prostych nawyków:
- regularne nawodnienie – słona bryza i słońce usypiają czujność, a odwodnienie sprzyja zmęczeniu i zwiększa dyskomfort przy chorobie morskiej;
- umiarkowany alkohol po nurkowaniach – lokalne wina są kuszące, ale przy intensywnym grafiku nurkowym lepiej traktować je jako dodatek, a nie główną atrakcję wieczoru;
- wygodne, przewiewne ubrania na wieczór – po dniu w neoprenie skóra docenia prostą bawełnianą koszulkę i bluzę chroniącą przed wiatrem.
Niektórzy nurkowie wprowadzają „dzień lądowy” po kilku dniach intensywnego pływania – bez butli, z lekkim trekkingiem lub zwiedzaniem muzeów. Z perspektywy fizycznej i psychicznej taki reset bardzo dobrze służy jakości kolejnych zanurzeń.
Fotografia i dokumentacja podwodnych doświadczeń
Specyfika światła i koloru w wodach Azorów
Atlantyk wokół wysp bywa niezwykle przejrzysty, ale też kapryśny jeśli chodzi o światło. W jednym tygodniu można mieć zarówno krystalicznie niebieską wodę przy seamountach, jak i lekko mleczne warstwy planktonu przy brzegu. Aparat widzi te różnice wyraźniej niż ludzkie oko.
W praktyce oznacza to, że:
- na dużych głębokościach i w „otwartych błękitach” przy mobulach lepiej pracują mocne lampy wideo lub dobrze dobrane błyski z krótkim czasem migawki;
- przy łukach lawowych i jaskiniach przybrzeżnych pięknie wychodzi gra kontrastów – ciemne skały i ostre plamy światła z powierzchni;
- w pobliżu powierzchni często pojawiają się „lustrzane” odbicia ryb i mobul, które można wykorzystać, fotografując pod lekkim kątem do góry.
Prosty filtr czerwony na obudowie bywa wystarczający dla osób fotografujących głównie krajobrazy i szerokie ujęcia bez lamp. Dla portretów mobul, szczególnie przy słabszej widoczności, dodatkowe oświetlenie otwiera zupełnie inny poziom szczegółu.
Szeroki kąt, minimalizm sprzętowy i bezpieczeństwo
W otwartej wodzie, przy świeżym wietrze i lekkiej fali, mniej często oznacza lepiej. Pancerne housingi, wysięgniki i kilka lamp potrafią dać spektakularne efekty, ale jednocześnie komplikują wejścia do wody i poruszanie się w prądzie. Dla wielu nurków, którzy chcą po prostu dobrze udokumentować spotkanie z mobulami, idealny kompromis to:
- kompakt z dobrą optyką i konwerterem szerokokątnym albo mała bezlusterkowa matryca z jednym zoomem w obudowie;
- ewentualnie jedna lampa lub światło wideo na prostym ramieniu;
- solidny, wygodny uchwyt do trzymania całości jedną ręką, gdy drugą trzeba kontrolować pozycję przy linie lub bojce.
Przy pierwszych nurkowaniach seamountowych sensowne jest wręcz odpuszczenie aparatu i skupienie się na procedurach, komunikacji z partnerem i orientacji w błękicie. Dopiero gdy ciało „nauczy się” ruchu w tych warunkach, można dołożyć dodatkowy, fotograficzny poziom komplikacji.
Etiquette fotografa wśród innych nurków
Kiedy cały pokład wypływa „na mobule”, naturalne jest, że wielu nurków ma ze sobą aparaty. Żeby nie zamienić spotkania w chaotyczny „festiwal lamp”, dobrze trzymać się kilku cichych umów:
- nie zasłanianie innym drogi – jeśli mobula podpływa frontalnie, fotograf najbliżej powinien zrobić 2–3 ujęcia i odsunąć się, dając szansę kolejnym osobom;
- ograniczanie liczby błysków przy pojedynczym przejściu zwierzęcia – krótka seria wystarczy, reszta to już głównie emocje;
- robienie przerw – kilka minut obserwacji bez aparatu często przynosi lepsze zrozumienie zachowania stada niż setka podobnych kadrów.
Przy mniejszych grupach łatwo ustalić takie zasady z innymi nurkami jeszcze na łodzi. W praktyce poprawia to komfort wszystkich – i ludzi, i ryb.
Notatki, logbook i mapowanie własnych wrażeń
Oprócz zdjęć ogromną wartość ma prosta dokumentacja tekstowa. Kilka zdań po nurkowaniu o widoczności, prądzie, liczbie mobul czy rekinów błękitnych pomaga po sezonie odtworzyć realne warunki, a nie tylko emocje.
Dobrym nawykiem jest wpisywanie do logbooka lub aplikacji:
- orientacyjnej lokalizacji (seamount, strona wyspy, charakter dna);
- przybliżonej temperatury wody na powierzchni i na maksymalnej głębokości;
- subiektywnej oceny prądu i fali przy wejściu/wyjściu;
- krótkiej listy „gości specjalnych” – gatunki pelagiczne, zachowania stad, ciekawsze interakcje.
Po kilku wyjazdach na Azory taki zestaw notatek tworzy prywatną bazę danych, która często mówi więcej niż ogólne przewodniki. Łatwiej wtedy świadomie wybierać porę roku, wyspy i centra nurkowe pod własny styl zanurzania się w Atlantyk.
Rozwój umiejętności nurkowych w azorskim „laboratorium”
Trening pływalności i pracy w prądzie
Wulkaniczne ściany, łuki i seamounty to świetne miejsce, by dopracować technikę, o ile robi się to bez presji na „zaliczenie wszystkiego”. Już kilka dni nurkowań wystarcza, aby:
- precyzyjniej kontrolować pływalność w pionowych scenach – np. przy fotografowaniu łuków z góry i z dołu;
- nauczyć się wykorzystywać prąd – lekko „oddać” się jego kierunkowi zamiast siłować się wprost;
- ćwiczyć użycie bojki sygnalizacyjnej z głębszej wody przy lekkim kołysaniu.
Instruktorzy i przewodnicy często chętnie pokażą proste triki: jak ustawić się względem liny, jak minimalizować opór ciała w wodzie, jak odczytywać z powierzchni zachowanie boi, zanim jeszcze wskoczy się do wody.
Stopnie, specjalizacje i lokalne kursy
Azorskie centra nurkowe prowadzą pełne spektrum kursów – od podstaw rekreacji po nurkowanie głębokie i specjalizacje pelagiczne. Realnym zyskiem z robienia szkolenia na miejscu, zamiast „na sucho” przed wyjazdem, jest możliwość natychmiastowego przełożenia teorii na praktykę w zmiennych warunkach oceanu.
Najczęściej wybierane ścieżki podczas azorskich wyjazdów to:
- specjalizacje z nurkowań głębokich i w prądzie – idealne pod seamounty;
- kursy nitroksowe – zwiększające bezpieczeństwo i komfort przy serii wielodniowych nurkowań;
- warsztaty z fotografii szerokokątnej i pracy przy pelagicznych gatunkach.
Dla osób bardziej zaawansowanych, myślących o technice, nurkowania przy stromych ścianach wulkanicznych stanowią naturalny wstęp do środowisk, w których głębokość rośnie bardzo szybko, a orientacja w przestrzeni ma krytyczne znaczenie.
Mentalna strona nurkowania w otwartej wodzie
Dla kogoś przyzwyczajonego do jezior lub osłoniętych raf wejście do niebieskiej, pozornie „bezdennej” wody może być mocnym przeżyciem. Nawet przy linie i w grupie nie każdy od razu czuje się komfortowo, gdy pod płetwami jest kilkaset metrów wody.
Pomaga kilka prostych strategii:
- świadome oddychanie na powierzchni przed zejściem – kilka spokojnych cykli pozwala zredukować napięcie;
- utrzymywanie kontaktu wzrokowego z partnerem i liną – to konkretne punkty odniesienia, które „uziemiają” w błękicie;
- stopniowe zwiększanie ekspozycji – najpierw krótkie, płytsze zanurzenia w otwartej wodzie, potem dłuższe czasy przy seamountach.
Po jednym, dwóch dniach większość nurków raportuje, że początkowy dyskomfort ustępuje miejsca fascynacji. Poczucie „zawieszenia” w kolumnie wody przy przechodzącej pod sobą mobuli zostaje w pamięci na długo po powrocie na ląd.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jaki jest najlepszy sezon na nurkowanie na Azorach?
Za najlepszy sezon na nurkowanie na Azorach uznaje się miesiące od czerwca do września, kiedy woda jest najcieplejsza (ok. 20–24°C), a widoczność pod wodą zazwyczaj bardzo dobra. To także okres, w którym większa jest szansa na spokojniejsze warunki na oceanie i wypłynięcia na odległe seamounty.
Poza sezonem (maj, październik–listopad) nadal można nurkować, ale woda jest chłodniejsza, a warunki bardziej zmienne – wymaga to lepszego przygotowania sprzętowego i elastyczności w planowaniu nurkowań.
Jakie warunki nurkowe panują na Azorach (widoczność, temperatura, prądy)?
Widoczność na Azorach latem często przekracza 30 metrów na otwartej wodzie, a przy brzegu zwykle mieści się w przedziale 10–25 metrów, zależnie od fali i planktonu. Światło przenika głęboko, podkreślając kontrast między czarną skałą a turkusową wodą.
Temperatura powierzchniowa wody wynosi zwykle:
- maj–czerwiec: około 17–19°C,
- lipiec–wrzesień: około 20–24°C,
- październik–listopad: około 18–21°C.
Występują też wyraźne prądy i fala oceaniczna – szczególnie przy seamountach i ścianach – dlatego Azory mają „atlantycki” charakter i są bardziej wymagające niż spokojne, tropikalne laguny.
Czy na Azorach są rafy koralowe?
Na Azorach nie ma klasycznych, tropikalnych raf koralowych znanych z Karaibów czy Indonezji. Zamiast tego dno tworzą głównie skały wulkaniczne, zastygłe potoki lawy, łuki i ściany bazaltowe. To surowy, ciemny krajobraz przełamany plamami gąbek, alg i drobnych bezkręgowców.
Mimo braku raf koralowych, Azory oferują bogate życie morskie: spotyka się tu ośmiornice, mureny, langusty, ławice ryb, a na otwartej wodzie – duże gatunki pelagiczne, takie jak mobule czy tuńczyki. Dla wielu nurków ta „księżycowa” sceneria jest główną atrakcją archipelagu.
Jakie formacje wulkaniczne pod wodą można zobaczyć na Azorach?
Pod wodą na Azorach dominują spektakularne formacje wulkaniczne: łuki skalne, tunele lawowe, katedry i pionowe ściany. To efekt zastygania gorącej lawy w zimnej wodzie oceanicznej oraz późniejszej erozji fal i prądów.
Najczęściej spotykane struktury to:
- podwodne łuki i „portale” – naturalne mosty z lawy, pod którymi można przepływać,
- tunele lawowe – krótkie swim-throughs z widocznym światłem wyjścia,
- lawowe „katedry” – obszerne komory z otworami w stropie, przez które wpadają snopy światła,
- pofałdowane pola „poduszek” lawowych, tworzące kamienne ogrody.
Kontrast ciemnej skały z błękitem Atlantyku jest jedną z najbardziej charakterystycznych cech nurkowań na Azorach.
Czy nurkowanie w tunelach i grotach na Azorach jest bezpieczne?
Większość popularnych tuneli i grot na Azorach to tzw. swim-throughs – krótkie przepływy, w których cały czas widać wyjście i nie traci się kontaktu z naturalnym światłem. Dla nurków o co najmniej średnim doświadczeniu, przy dobrej pływalności i z lokalnym przewodnikiem, są one generalnie bezpieczne.
Ważne jest jednak przestrzeganie kilku zasad:
- dobór miejsca do realnych umiejętności i aktualnych warunków (prąd, fala),
- płynięcie pojedynczo lub w niewielkich odstępach, aby nie wzniecać osadów i nie tracić widoczności,
- używanie latarki do kontroli dna i szczelin,
- utrzymywanie spokojnego oddechu i neutralnej pływalności.
Azory nie są typowo „jaskiniową” destynacją, ale dają przedsmak nurkowań w jaskiniach lawowych przy zachowaniu odpowiednich środków ostrożności.
Jakie doświadczenie nurkowe jest potrzebne, żeby nurkować na Azorach?
Na Azorach znajdą coś dla siebie zarówno nurkowie po świeżo zrobionym kursie, jak i bardzo zaawansowani. Spokojniejsze miejsca przybrzeżne nadają się dla osób z podstawowymi uprawnieniami, o ile są one oswojone z falą i skokami z łodzi. Wiele lokalnych centrów oferuje nurkowania dopasowane do poziomu grupy.
Bardziej wymagające lokalizacje – seamounty, głębsze ściany, miejsca z silnymi prądami i wypłynięcia daleko od brzegu – są rekomendowane dla nurków z większym doświadczeniem w nurkowaniach na morzu, dobrą pływalnością i komfortem w zmiennych warunkach. W każdym przypadku warto nurkować z lokalnym centrum, które zna specyfikę prądów i logistyki na danym akwenie.
Jak przygotować się sprzętowo do nurkowania na Azorach (pianka, latarka itd.)?
Ze względu na temperaturę wody większości nurków wystarcza:
- w maju–czerwcu: pianka 7 mm lub suchy skafander, najlepiej z kapturem,
- w lipcu–wrześniu: pianka 5–7 mm, kaptur lub docieplenie bardzo wskazane,
- w październiku–listopadzie: pianka 7 mm/półsuchy lub suchy skafander, szczególnie przy głębszych i wielokrotnych nurkowaniach.
Na Azorach przydaje się także dobra latarka, która wydobywa kolory z ciemnej skały i pomaga w bezpieczeństwie podczas wpływania w tunele i pod nawisy. Ze względu na prądy i wynurzenia na otwartym Atlantyku standardem powinna być bojka SMB i kołowrotek lub szpulka do jej wypuszczania.
Co warto zapamiętać
- Azory oferują wyjątkowe warunki do nurkowania dzięki położeniu na styku trzech płyt tektonicznych, co tworzy bogaty krajobraz podwodnych wulkanicznych formacji.
- Pod wodą dominują łuki skalne, tunele lawowe, kolumny bazaltowe, groty i nawisowe ściany, które nadają miejscom nurkowym charakter „lawowych katedr” i kamiennych ogrodów.
- Archipelag nie ma klasycznych raf koralowych, ale rekompensuje to surową, czarną scenografią wulkaniczną, przejrzystą wodą oraz obecnością dużych ryb pelagicznych i mobul.
- Nurkowania na Azorach obejmują zarówno spokojne miejsca przybrzeżne, jak i wymagające wyprawy na odległe seamounty, co pozwala dobrać poziom trudności do doświadczenia nurków.
- Bezpieczne eksplorowanie tuneli i grot wymaga trzymania się zasad: dobrania miejsca do umiejętności, utrzymywania odstępów, korzystania z odpowiedniego światła oraz precyzyjnej kontroli pływalności.
- Azory nie są klasyczną destynacją jaskiniową, ale lawowe swim-throughs dają przedsmak nurkowań jaskiniowych bez wchodzenia w zaawansowaną speleonurkę.
- Dobra znajomość sezonu, lokalnych prądów, typów miejsc nurkowych i zasad etycznych kontaktów z dużymi zwierzętami jest kluczowa, by nurkowanie na Azorach było efektowne, bezpieczne i odpowiedzialne wobec oceanu.






