Guru ułatwiający wędrówki

0
107
Rate this post

W hinduistycznej tradycji guru jest osobistym przewodnikiem, kimś, kto wskazuje nam drogę. Większość z turystów potrzebuje guru. Kogoś, kto się zna i podpowie: Jechać tam czy nie jechać? Zostać na noc czy sobie darować? Zjeść czy odpuścić? Jest w polskiej sieci strona, która stara się spełnić to zadanie.

Pomysł dzielenia się z turystyczną bracią wiedzą o turystycznych pułapkach nie jest niczym nowym. W sieci działają setki portali i forów, na których można na przykład zapytać, gdzie, jadąc do Wenecji, zostawić samochód, i w ciągu 24 godzin dostać kilkanaście odpowiedzi (często sprzecznych). Wycieczki-omnibus.pl ma w sobie coś, co go zdecydowanie wyróżnia na tle innych stron tego typu. Nie jest ani przewodnikiem, ani pamiętnikiem z ekstremalnej podróży. Nie przypomina też zbioru recenzji turystycznych obiektów (choć one też się tu zdarzają). Skupia się na praktycznej stronie bycia turystą, takim trochę rozleniwionym średniakiem na corocznym narciarskim albo plażowym urlopie. Czy średniaka zainteresują skomplikowane relacje pomiędzy przedstawicielami flory i fauny jeziora Zeller w Austrii? Raczej nie. Na pewno jednak przydadzą mu się informacje, że kebaby w Zell-am-See są warte swej ceny.

Na lato i zimę

Właśnie takimi informacjami są naszpikowane teksty umieszczone na stronie Wycieczki-omnibus.pl. Brawa dla internetowych społeczników (widać, że są wśród nich zapaleni narciarze!), którzy z sympatii dla innych turystów przelewają na serwery własne doświadczenia starannie zebrane podczas prywatnych wyjazdów. Na jakie wyposażenie można liczyć, wynajmując apartament w Zermatt? Ile czasu zarezerwować na przejście Szczelińca? Czy na Rodos opłaca się wypożyczyć auto za pośrednictwem rezydenta, czy lepiej zrobić to samemu 200 metrów od hotelu?

Wszystkie informacje są pogrupowane w raporty i podzielone na dwie części: wyjazdy wakacyjne (głównie słoneczna Europa) i wyjazdy zimowe na narty (sporo Polski i najpopularniejsze kurorty alpejskie). Jest też osobna kategoria: ciekawe miejsca. Tu twórcy strony odchodzą nieco od konwencji porad praktycznych i, niestety, się na tym potykają. Niektóre teksty są wciąż poradnikowe (Wenecja), inne wrażeniowe (Monako), jeszcze inne po prostu… niezdecydowane (Dubrownik). Doceniam jednak cenne uwagi społeczne – np. to, że w najładniejszym chorwackim mieście nie należy wyrażać się pozytywnie o Napoleonie.

Prawda, choć bez dat

Twórcy Wycieczki-omnibus.pl się nie patyczkują, jak coś im się nie podoba, to piszą o tym otwarcie. Miło, że starają się przy okazji (dowcipnie i nienachalnie) edukować niesfornych rodaków, którzy na tarasie restauracji na alpejskim stoku potrafią zasiąść z własną wałówką i piwem. A według informacji Wycieczki-omnibus.pl za dwie kiełbaski w komplecie z kufelkiem austriackiego piwa naprawdę nie trzeba wiele zapłacić – 7,5 euro.

Strona istnieje od 2005 roku, świeże informacje są dokładane na bieżąco. Choć jest zaprojektowana poprawnie, przydałoby się trochę graficznych porządków: teksty są nieprzyjaźnie sformatowane. Małe czcionki, brak widocznego podziału na akapity, przypadkowe rozmieszczenie zdjęć sprawiają, że internauta, nawet najbardziej łaknący podpowiedzi, szybko się w Wycieczki-omnibus.pl męczy.

Szkoda też, że przy poszczególnych kierunkach nie ma wzmianki, z którego roku pochodzą informacje. O braku aktualizacji nie będę wspominać; wiem, że guru jest zaledwie dwuosobowe, ma ograniczone możliwości i nie musi wiedzieć wszystkiego. I tak dobrze, że dzieli się z nami tym, co wie.