I znowu w drodze

0
2
Rate this post

Znowu w drodze, ale tak są właśnie skonstruowane nasze wyjazdy, że zwiedzanie jest intensywne, a jazda samochodem intensywna jeszcze bardziej. Niby uwielbiam jeździć i gdy tylko mam samochód pod ręką to lubię z niego skorzystać, ale powiem Państwu szczerze, że chciałem już dojechać do tego morza i chociaż dwa dni poleżeć i podgrzewać brzuszek i plecki. Bo przyjemność z jazdy przyjemnością, ale troszkę pluskania nikomu jeszcze nie zaszkodziło… Miałem wielką nadzieję, że bez problemu dojedziemy na południe ku dwóm najpopularniejszym kurortom w Turcji – Antalyi i Alanyi (nie mam pojęcia, jak to poprawie napisać, jednak wydaje mi się, że moi czytelnicy na takie błahostki nie zwracają już uwagi).
Tak czy owak jechaliśmy już kilka godzin, a po krótkim przystanku na jedzenie w jakieś niezbyt dużej i niezbyt urokliwej miejscowości, podróż zaczęła się nam delikatnie już nudzić. Było wiadomo, że należy zrobić przystanek, żeby rozprostować nogi i coś jednak ciekawego zobaczyć, dlatego nie mogliśmy podjąć innego wyboru, jak tylko zatrzymać się w jednym z ciekawszych pod względem turystycznym miast w regionie, czyli w Konyi.
Jaki był nasz cel? Otóż w Konyi znajduje się słynne mauzoleum Rumiego. Kim był Rumi? Otóż Rumi był założycielem Zakonu Tańczących Derwiszy, mistykiem i myślicielem muzułmańskim. Od dziesiątego do dwunastego grudnia w mieście odbywają się uroczystości ku jego czci, jednak nie mogę tego potwierdzić, a jedynie czytałem o tym w przewodniku i poznałem fakt podczas rozmowy z tubylcami. Co ciekawe Rumi, czyli inaczej Mevlana (stąd Muzeum Mevlany, co warto pamiętać, bo nie operuje się nazwą Rumi) jest autorem poematu, który dla sufich (sufizm – jedna z odmian islamu) jest drugą po Koranie świętą księgą religii. W kompleksie, który wybudowany został w centrum miasta możemy zwiedzać i podziwiać wiele interesujących rzeczy, które opisze w kolejnym odcinku. W tym momencie jednak zwrócę Państwa uwagę na to, że tuż przy meczecie, po drugiej stronie ulicy znajduje się sympatyczny bazar, który nie zachwyca swoją wielkością, ale potrafi bardzo mile zaskoczyć niskimi cenami. Fakt, że są to raczej pamiątki z Turcji jak i z samej Konyi, jednak ich ceny i jakość wykonania są całkiem atrakcyjne dla potencjalnego klienta. Warto troszkę się potargować, jednak widać, że tutejsi handlarze nie spuszczają ceny tak chętnie jak ich koledzy z Wielkiego Bazaru.
Gdy przyjechaliśmy do miasta nie było zbyt dużego ruchu, a turystów spotkać było można wyraźnie mniej niż pielgrzymów. Wstęp na teren kompleksu był darmowy, dlatego bardzo się z tego faktu ucieszyliśmy i dłużej nie przedłużając weszliśmy pospiesznie do środka…