Nadejszła wiekopomna chwila

0
26
Rate this post

Proszę nie myśleć, drodzy Czytelnicy, że nie umiem ortografii, bo tak zapewne jest, ale staram się nie dawać tego poznać. Po rzucam cytatami z filmów tak, że tylko najuważniejsi czytelnicy od razu to wychwytują. Powiem, a raczej napiszę, krótko. Byłem w końcu na plaży. I nie mam zamiaru długo się nad wszystkim roztkliwiać, że było gorąco, że woda też była gorąca i wszystko było gorące łącznie ze mną, choć gdy patrzyłem na niektóre Turczynki ubrane od stóp do głów, od razu robiło mi się chłodniej. Kąpałem się długo, mniej więcej do tego momentu, gdy byłem już całkowicie postarzały od wody i już większe zestarzenia zrobić się nie chciały. Potem leżałem równie długo na rozległej, bardzo czystej, bardzo klimatycznej, ale i spokojnej, plaży i rozglądałem się na lewo i prawo. Myślałem o tym, że dobrze, że w końcu mogę odpocząć, bo byłem już troszkę wszystkim zmęczony. Po drugie, że odpoczywam akurat w takim miejscu. Nie w jakieś Alanyi czy innej Antalyi, tylko wśród łagodnych zazielenionych wzgórz, które mnie osobiście przywoływały na myśl na przykład Wietnam. Byłoby fajnie, gdybym mógł napisać państwu, że ten piękny kraj było mi dane kiedykolwiek zobaczyć, jednak, co chyba oczywiste, nigdy tam nie byłem. Jak inaczej mógłbym opowiadać takie niestworzone historie o tym że Adrasan podobny jest do Wietnamu. Zostawiam te wszystkie gadania gdzieś boku. Mnie się tak kojarzyło, więc będę obstawiał przy swoim i zdania nie zmienie. Faktem niepowtarzalnym jednak jest to, że leżało mi się wyśmienicie i miałem spokój i ciszę. Chociaż było środek sezonu, tłumów nie było, nie było dzieciaków rzucających piłką i sypiących piaskiem i innych takich tam niepożądanych spraw. Było jak dla mnie rewelacyjnie. Tak bardzo rewelacyjnie, że odpoczywałem tam dwa dni i chciałem znowu coś zwiedzać, bo od samego leżenia to mogą się co najwyżej odleżyny zrobić. Że tak nieładnie powiem.
Zapraszam do lektury kolejnego tekstu, bo rzeczy, o których tam państwo przeczytają, będą doprawdy niesamowite, a i głupot i śmiechu będzie ostro pod dostatkiem…Wśród luźnego opisywania przygód, jakie mi towarzyszyły, pragnę podzielić się też z Państwem opisem historii i krajobrazów Turcji. Moim głównym celem jest przede wszystkim to, by przekonać was, drodzy czytelnicy, że nie warto zwiedzać Turcji poprzez wycieczki zorganizowane i odważyć się pojechać własnym samochodem. Kraj ten jest tak zróżnicowany, ma tyle atrakcji, tyle zabytków, tylko dziedzictwa kulturowego, że nie sposób zobaczyć podczas wycieczki, którą sam odbyłem choćby kawałka tego, co ma nam do zaoferowania. Tak się jednak zdarzyło, że miałem również okazję być w 3 miasteczkach typowo turystycznych, a to przez dziwny zbieg okoliczności, który trafił w samo sedno tego, że dysponuję czasami wolnym czasem. Głównie dlatego, że jeszcze dane mi jest studiować i tak naprawdę mogę robić sobie wycieczki kiedy tylko zechcę. Oczywiście nie zrobiłbym ich, gdyby nie to, że mój stary znajomy, który poszedł nieco inną ścieżką życiową, a mianowicie zaczął robić to, co lubi, czyli zaczął pracować jako kierowca w firmie spedycyjnej. Ten ów kolega, sprawił, że wielka przygoda z Turcją nie dobiegła końca i za zupełną darmoszkę mogłem zwiedzić trzy urokliwe miasteczka, które przypadły mi do gustu, jednak z racji tego, że wyjazd pierwszy (autem normalnym, że tak się wyrażę) mnie tam nie zaprowadził, mogłem je najzupełniej w świecie ominąć. A proszę mi wierzyć, że za każdym razem, kiedy jest się w Turcji, odkrywa się coś nowego, coś nowego przeżywa, kogoś nowego poznaje.

Nie mam zamiaru pisać zbyt wiele w tym artykule, jednak proszę państwa, byście nie byli zwykłymi turystami, tylko którzy naprawdę zwiedzają. Nie takimi, którzy szczycą się, że byli w Egipcie, Izraelu, w Stanach Zjednoczonych czy w Chinach, ale takimi, którzy mogą z czystym sumieniem powiedzieć, że te kraje zwiedzili. A chociaż spróbowali. Ja znalazłem się natomiast w Side, na południowym wybrzeżu tureckiego kraju…