Gdy wszystko miało się wyjaśnić

0
66
Rate this post

Gdy wszystko miało się wyjaśnić okazało się, że autobus ma piętnaście minut spóźnienia i jak na razie nie widać go na horyzoncie, co nie było zbyt optymistyczną dla nas informacją. Oprócz nas była jeszcze grupka może z dziesięciu, może piętnastu osób, z których zdecydowaną większość stanowili ludzie młodzi, którzy wydawali się jednak dosyć dziwni, nie wiem jak to delikatnie ująć, ale z każdą chwilą okazywali się być wieśniakami mentalnymi, co nie ma oczywiście nic wspólnego z ich miejscem zamieszkania.

No ale nie komentując elementów niepotrzebnych w końcu zauważyłem, że jakiś całkiem fajny autokar wjeżdża na plac. Wysiadła z niego paniusia, która oznajmiła nam, że ona nie jest z InterHolidays, ale z innego biura i nie jedzie do Bułgarii, ale do Grecji. Część z grupki czekającej zadowolona wsiadła, a my czekaliśmy jeszcze trochę czasu. Na szczęście niedużo. Po kilku minutach podjechał nowy autokar bodajże Scanii, wysiadł z niego pilot i przeprosił za spóźnienie. Szybko mu wybaczyliśmy, bo autokar był naprawdę w dobrym stanie i wszystko zapowiadało się jak najbardziej pozytywnie. Nasz entuzjazm został jednak dosyć szybko ostudzony, bo – mimo, że autokar wyprodukowany był w 2009 roku, czyli był to rocznik bieżący – okazało się, że ten autokar dowiezie nas tylko do Katowic (o ile dobrze pamiętam). Po drodze zatrzymamy się w Opolu, Kędzierzynie Koźlu, Gliwicach i gdzieś tam jeszcze, zabierzemy wszystkich po drodze, a potem w Katowicach przesiądziemy się do autokaru docelowego. Nam to w sumie nie przeszkadzało, bo zawsze to jakieś urozmaicenie monotonnej podróży, jednak istniała jeszcze szansa na to, że drugi autobus będzie totalną rozpadającą się landarą, która po drodze się rozkraczy i wszyscy pozostawieni będziemy na pastwę losu. Oczywiście to nie jest mój tok rozumowania, bo ogólnie nie zamartwiam się takimi głupotami na zapas, ale jednak nie do końca byłem pewny tego wszystkiego. Pierwszy punkt wycieczki został jednak zrealizowany – jechaliśmy już do Bułgarii, a że czekała nas mała przesiadka w Katowicach? Ot, mały nieznaczący szczegół. Na razie było bardzo dobrze i na nic nie mogliśmy narzekać.:)

Do poczytania wkrótce!